czwartek, 17 maja 2018

Bez celu

Seria: Wszystko i nic
Pairing: Jeon Jungkook/Jung Hoseok
Gatunek: Fluff
Słów: 336
______________________________

Jungkook nie wiedział, o co mogło mu chodzić. Siedział pośrodku prawie pustego autobusu, jadącego gdzieś po zmroku, obserwując tył głowy pochłoniętego komórką Hoseoka.
Kolorowe światła migały na przemian, a szum opon innych aut dostawał się do wnętrza dzięki otwartym lufcikom umieszczonym pod samym dachem. Wszystko pachniało kobiecymi perfumami, potem spracowanych ciężką pracą ludzi oraz unoszącym się jeszcze długo dymem ostrych przekleństw, osiadłych z rana podczas godzin szczytu, kiedy korki pozapychały ulice, wywołując wiele spóźnień.
Obejmował ramionami pokaźny plecak moro, tupiąc piętami do cichego, burzliwego rytmu, uciekającego ze słuchawek hyunga. Autobus stanął tuż przed pasami; czerwień trysnęła o brudne szyby, prześwitując między grubymi, ciemnymi lokami tancerza. I wyglądała naprawdę pięknie, migocząc przy każdym wstrząsie piszczącej maszyny na kółkach. Jeon przełknął ślinę, oblizując górną wargę. Postanowił nabrać wystarczającej ilości odwagi, by zanurzyć w nie palce, przeczesać od samych końcówek po cebulki wbite głęboko w skórę i nacieszyć się tym uczuciem.
Hoseok odskoczył, odwrócił gwałtownie twarz w jego stronę, następnie zdzielił rogiem telefonu po głowie.
– Przeszkadzasz – odparł obraźliwie, chcąc wzbudzić winę u nastolatka, lecz uzyskał tylko szczery, zauroczony nim uśmiech, ujawniający zmarszczki wokół przymrużonych, dużych oczu. – Jesteś taki wkurzający – podsumował z westchnieniem, unosząc się na klęczkach na siedzeniu, już całkowicie przekręcony ku Jungkookowi. Wsparty łokciami o podłokietnik, rozchmurzony obserwował zadowolonego towarzysza, skrytego pod szerokim kapturem czarnej, grubej bluzy. Zwinnym ruchem zsunął mu ją wzdłuż karku, łapiąc za potylicę i przyciągnął bliżej.
Jeon poderwał się na zgiętych nogach, przyjmując ciepły, delikatny pocałunek. Trwał w niewygodnej pozycji, a muzyka wypływająca z upuszczonych słuchawek osładzała skwaśniałe wielogodzinną ciasnotą powietrze, dodając otumaniających endorfin, które przyjaźnie atakowały cały organizm, wprawiając w błogosławiony stan.
– Jesteś taki ciepły... – wyszeptał, rozchylając wargi rozmarzony, a później opadł z powrotem, pchnięty do tyłu przez prychającego Junga.
– Chodź tu, małolacie, jeszcze z tobą nie skończyłem – cmoknął szybko, zmieniając zdanie.
Jungkook zachichotał, posłusznie pozwalając chwycić poły luźnego materiału i jeszcze raz utkwił w powietrzu, napinając wypracowane mięśnie ud tylko po to, żeby kosztować kuszących, miękkich ust Hoseoka.
Doprawione szczerym, niewymuszonym śmiechem smakowały najlepiej.



CREATED BY
MAYAKO
RENDERS: 1,2