poniedziałek, 5 września 2016

Spowiedź uczuć


Fandom: Haikyuu!!
Pairing: Kageyama Tobio/Sugawara Koushi
Rodzaj: Fanfiction; oneshot; miniaturka
Gatunek: Yaoi; vignette (strasznie je lubię, co poradzę)
Ostrzeżenia: PWP – Plot? What Plot?
Uwagi: Postanowiłam poeksperymentować tym razem z treścią, nie formą, i napisałam yaoi w wydaniu bardzo delikatnym, hm, niemal (a może i nawet?) poetyckim. Sama nie wiem, osobiście trudno mi je ocenić, nie jestem dość obiektywna. A wy co myślicie?
Inspiracje: Gdzieś tam po drodze, buszując w Internecie, natknęłam się na słowa zachwytu nad pewną książką (nie pamiętam jaką), w której opisana została scena miłości uprawianej przez dwóch mężczyzn – ujęto ją w niezwykle subtelnym, poetyckim wręcz stylu. Pomyślałam sobie, że skoro aż tak bardzo się to komuś spodobało, może i ja spróbuję?
______________________________

Pokrewne sobie dusze. To właśnie czuli.
Oni nie byli dopasowani, byli tacy sami. Dwie samotne, podążające za ideałami jednostki. Piękne, dojrzałe emocjonalnie, nie stworzone do czasów wiecznego biegu, kariery i władzy. Żyjący wyłącznie dla siebie, na własnych zasadach, nieuzewnętrzniani obcymi bodźcami. Nie tylko istnieli; należeli, do tych wszystkich wspólnych chwil, całonocnych rozmów, bezsłownego trwania w absolutnym zrozumieniu, codziennych spotkań. To było coś więcej, coś więcej niż przyjaźń, niż miłość. Nie potrafili określić władających nimi uczuć, ale wiedzieli. Obydwoje.
Splatając ciała w miłosnym uścisku, obdarowując uszy tysiącem pokrewnych szeptów, czując najmniejsze drgania powietrza. Naelektryzowani, pchnięci nieznanym dotąd impulsem. Tak bardzo dla siebie istotni, niezastąpieni. Najlepsi.
Nadzy, poznając się na nowo, cieleśnie, jeszcze bliżsi. Rumiani od gwałtownych, szybszych oddechów; delikatni i powolni, smakujący w chwili, jak w najlepszym winie. Baczni, zatraceni w chwili.
Dotykali skóry, znaczyli wilgotne ścieżki, mierzwili włosy. Dzieląc wspólne oddechy, badali nawzajem swoje oczy, twarze, dłonie. Pragnęli tego samego, znali to uczucie. Ono jedno, kontrastowe na tle innych, równie cudownych, acz obcych przeżyć, wskazywało główną ścieżkę.
Byli blisko, bliżej, najbliżej.
Zsynchronizowani.
Skrępowani własnymi ciałami: nogami, rękoma, ustami. Przedzierali kolejne szlaki, chcąc wiedzieć więcej, czuć intensywniej, słyszeć dokładniej, patrzeć wyraźniej.
Pozostali sobą – jednocześnie czuli się, jakby na chwilę wtargnęli w skórę zupełni innych ludzi. Tacy sami, tacy nierozpoznawalni w tym momencie.
Dziwnie złaknieni, pozbawieni zahamowań, odurzeni.
Niespokojni, trzymani w ryzach przez samych siebie.
Gładzili się po brzuchach, plecach, łaskotali obojczyki. Byli coraz bardziej zdyszani; brakowało im tchu, czuli uścisk w płucach, mięśniach, podbrzuszach.
Nie istniało niebo, ziemia, po której stąpali, nie istnieli ludzie, inni niż oni sami. Tylko wydechy mieszające się wspólnie, pojedyncze krople potu sunące wzdłuż skóry, przeszywające dreszcze ekstazy.
Byli wszystkim, czego potrzebowali: tlenem, wodą, ciepłem, zrozumieniem, bezpieczeństwem.
Czuli Raj, u podnóża stóp, wzdłuż kręgów szyjnych; zaciskające się na krtaniach szpony euforii.
Palce w ustach, ślinę na plecach, pocałunki w uda.
Tak. Razem. Wspólnie. Nieskończeni.

Sugawara-san.
Już blisko, bliżej, jeszcze, szybciej.
Nie, wolniej, równiej. Lepiej. Sugawara-san.
Czule, delikatnie; najprzyjemniej. Idealnie.
Nie zostawiaj mnie nigdy.
Sugawara-san.

Zostańmy tak na zawsze, Kageyama.
Zatrzymani w czasie. Rozgrzani.
Zespoleni w jedność. Upojeni szczęściem.
Och, Kageyama.
Tacy sami.
Zaślepieni na wszystko oprócz nas.
Bardziej niż zakochani.




Do tej KageSugi mam ogromny sentyment. Naprawdę, naprawdę mi się podoba – sama treść, jak i jej przekaz. Wszystko dopięłam tutaj na ostatni guzik, a jednak zostawiłam pole popisu dla waszej wyobraźni. Nie lubię podawać czegoś na tacy, wolę domysły, gdybania, otwarte zakończenia, tak.
Poza tym, to KageSuga (moja kochanka), więc o czym my mówimy? Oczywiście, że oneshot musiał wyjść świetnie, nie ma innej opcji.
Nah, ten narcyzm czasem mnie przeraża.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szczerze dziękuję za nawet najkrótsze słowa :)

Szablon wykonała Sasame Ka z Panda Graphics