wtorek, 18 października 2016

Jeszcze jeden raz

Fandom: Haikyuu!!
Pairing: Kageyama Tobio/Kunimi Akira
Rodzaj: Fanfiction; oneshot; miniaturka
Gatunek: Vignette; angst; character study; shounen-ai
Uwagi: Tym właśnie szkodzi robienie sobie rewatchu pierwszego sezonu. Niezdrową ochotą na KageSugę (której, swoją drogą, napisałem masę w zaledwie jeden dzień) i parą, zwaną przez Was, „kompletnie znikąd”.
Inspiracje: Scena podczas meczu Seijoh vs Karasuno, kiedy Kunimi zaczął się śmiać, a Kageyama zapytał siebie w myślach „Kim ty jesteś?”.
______________________________

Kim ty jesteś?
Nie byliśmy przyjaciółmi, nawet kolegami z drużyny. Znaliśmy się, graliśmy w tym samym składzie, obok siebie. A jednak niczego o tobie nie wiedziałem.
Myślałem, że znam cię na wylot – jesteś osobą, która nie widzi żadnego powodu do starania się o wygranie meczu. Wystarczy ci zapewnienie, że nie przegrasz, przewaga nad przeciwnikiem. Lekceważysz go.
Jak bardzo się myliłem?
Nie interesowało mnie twoje zdanie; miałeś pomóc zwyciężać. Tylko to się liczyło. Jeśli choć w nieznacznym stopniu potrafiłeś mnie do tego przybliżyć, nic innego nie miało znaczenia.
Nie lubiliśmy się. To było pewne. Spoglądałeś na mnie z obojętnością, a ja na ciebie z irytacją, bo nie grałeś na serio. Nasze odmienne światopoglądy zderzały się ze sobą, mieszały niczym zimne i ciepłe powietrze, tworząc huragan. Zmącony wir myśli, wniosków.
Analizowaliśmy się nawzajem, po kryjomu. W ciszy. Te nieme spojrzenia wyrażały więcej, niż kiedykolwiek jakiekolwiek słowa będą.
Nie interesowałeś się integracją z innymi zawodnikami, czerpaniem przyjemności z siatkówki.
Po co w nią grałeś?
W moich oczach nie byłeś kimś, komu zależy.
Trzymałeś się z Kindaichim; wspólnie szeptaliście po kątach, dzieliliście komentarze. Mieliście lepszy kontakt z resztą.
Nie kochałeś tego sportu. Nie miał dla ciebie większego znaczenia.
To mnie tak bardzo wkurzało. Świadomość, że ci nie zależy, nie obchodzi cię to.
Nie miałem racji?
Oikawa-san to ktoś lepszy ode mnie; ktoś, kto rozumie interakcje międzyludzkie. Potrafi wydobyć z każdego zawodnika sto procent jego umiejętności i wykorzystać je na boisku. Jako kapitan i rozgrywający, zawsze wie, co robić.
Dzięki niemu zacząłeś się uśmiechać.
Irytujące. Nieprawdopodobne.
Nie znam cię.
Graliśmy w tej samej drużynie przez trzy lata. Obok siebie, ramię w ramię. Odbywaliśmy wspólne treningi, sparingi, posiłki, wymiany zdań. Krzyczałem na ciebie, zwracałem niejednokrotnie uwagę – zbywałeś moje rozkazy, milczałeś. Jak każdy.
Znosiłeś w ciszy tę arogancję, ogromne wymagania.
Oikawa-san był lepszy.
Jaką osobą jesteś?
Na pewno masz zainteresowania, może nawet hobby. Prawdopodobnie nie jest nim siatkówka. Posiadasz ulubiony kolor, porę dnia, potrawę. Otaczasz się gronem zaufanych osób.
Spędzasz mnóstwo czasu z Kindaichim.
Jemu ufasz?
Co myślisz, gdy spoglądasz na mnie kątem oka?
Na pewno nie podoba ci się to zachowanie. Nie lubisz mnie, ale tolerujesz. Musisz.
Spotkaliśmy się po dłuższej przerwie. Tym razem po przeciwnych stronach siatki.
Obaj poczuliśmy zaskoczenie.
Wprawiłeś mnie w żal.
Zmarnowaliśmy wspólne lata na wzajemnym unikaniu siebie.
Nie czujesz, że pozwoliłeś przemknąć czemuś między palcami? Znosisz to? Zauważyłeś?
Zobaczyliśmy się jako zupełnie inne osoby, pokazaliśmy nowe twarze. Dotąd głęboko w nas ukryte.
Nie znaliśmy się. Nadal nie znamy.
Może lubisz, gdy rozmawia się z tobą w odosobnieniu, z zamiłowaniem czytujesz książki, czasem grywasz w inne gry zespołowe. Może jednak jesteś całkowitym indywidualistą, a może wolisz przesypiać czas wolny. Nie obchodzą cię ludzie.
Nie znam cię.
Bywasz szczęśliwy? Nieprzerwanie, bez większego powodu.
Po raz pierwszy usłyszałem brzmienie twojego śmiechu. Był wspaniały.
Obcy, nieznany, ale miły dla uszu.
Zdrętwiałem.
Oikawa-san okazał się lepszy. Kindaichi wiecznie stał z tobą ramię w ramię.
Ja też stałem. Ale nie tam. U twojego boku.
Byliśmy razem. Oddaleni od siebie, nieznani. Przez trzy lata graliśmy w tym samym klubie.
Nie zostaliśmy kolegami z drużyny.
Kim ty jesteś?
Chciałbym poznać kolor twoich oczu po dniu wyczerpujących treningów. Nigdy na mnie nie patrzyłeś.
Chciałbym słyszeć brzmienie twojego głosu po dniu pełnym zajęć. Nigdy ze mną nie rozmawiałeś.
Chciałbym poznać temperaturę twojej skóry późnym wieczorem, gdy zwykle szykujesz się do snu. Nigdy mnie nie dotykałeś.
Chciałbym bez przeszkód pisać z tobą esemesy tuż przed pierwszym dzwonkiem, by umówić się na trening poza salą gimnastyczną. Nigdy nie wymieniliśmy się numerami.
Zostaliśmy znajomymi. Posiadaliśmy o sobie jedynie podstawowe dane personalne. Kojarzyliśmy się z plotek, spojrzeń, sposobów gry w siatkówkę.
Ty potrafisz się śmiać, zmieniać mimikę twarzy. Analizujesz ruchy przeciwnika, można na tobie polegać. Twoje opanowanie to największa zaleta w najtrudniejszych dla grupy chwilach. Presja nie ma dla ciebie znaczenia.
Jesteś jednym z lepszych. Jesteś sobą.
Kunimi, kim ty jesteś?




Oczy mi się strasznie kleją (i ziewam na potęgę), a mam jeszcze tyle do zrobienia. Przepracowuję się coś ostatnio, no ale za bardzo to kocham, żeby odpuszczać.
Uch, jak żyć.

2 komentarze:

  1. Arghgh! Tak się cieszę, że zwróciłaś uwagę na Kunimiego! To moja jedna z ulubionych postaci w Haikyuu, a tak mało o nim wiadomo :< Miniaturka świetna! Naprawdę idealnie pasuje do momentu w akcji, pomiędzy który ją wcisnęłaś. Tak mi smutno, że akurat kiedy mam najwięcej na głowie, wychodzi 3 sezon -_- No i jak oglądać :'/ Idealnie dobrałaś fanarta do tego shota. Serio. Zakochałam się w nim i w tym shocie *_*
    Tak w ogóle to cześć :)
    Weszłam przypadkiem, ale już zostaję. Bo cholernie spodobało mi się to, co tutaj przeczytałam *_*
    Zerknęłam sobie szybko na shoty z Free!... O jak czekam na tego shota z braćmi Mikoshiba! :D

    Ok, ok. Emocje mi się wzburzyły i już piszę nieskładnie. Przesyłam dużo weny :> Trzymaj się cieplusio ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dla mnie nic wielkiego, właściwie sama przyjemność, bo też uwielbiam Kunimiego. W Haikyuu jest masa postaci, które aż proszą się o jakieś ciekawe rozwinięcie swoich historii. Mam zamiar pisać o nich wszystkich, bo to aż za bardzo kusi.
      Dziękuję bardzo. To miłe, że Ci się spodobało. I też uważam, iż art pasuje idealnie.
      A ja to akurat nie mam nic do roboty (ta, idealne kłamstwo) i będę się strasznie nudzić w przerwach między odcinkami. Zdecydowanie wolę oglądać, gdy seria jest już zakończona, co tyczy się również czytania mang.
      Hej, hej, hej. *próbuje udawać Bokuto*
      Jak to mawiają, przypadki łączą ludzi. Mam nadzieję, że zostaniesz ze mną już na długo i wszystkie moje prace (a przynajmniej ich większość) będą podobać Ci się równie mocno, a może nawet bardziej, co ta.
      Ach, tak. Oneshot o Mikoshibach; muszę wreszcie go skończyć, bo mi zalega w folderach. Jak w końcu otworzę dokument, to zajmie mi to chwilę, hm.

      Jeszcze raz ślicznie Ci dziękuję i życzę udanej lektury moich innych prac. ♥

      Usuń

Szczerze dziękuję za nawet najkrótsze słowa :)

Szablon wykonała Sasame Ka z Panda Graphics