niedziela, 20 listopada 2016

Niespodziewane zwroty akcji

Seria: Poruszane wiatrem
Gatunek: Fluff
Słów: 465
______________________________

– K-Kageyama, sądzę, że powinniśmy... Em, chuch, t-trochę...
Sugawarze zaschło w ustach; nie potrafił poprawnie dokończyć zaczętego zdania. Poczuł intensywne ciepło na twarzy, wzrok się rozmazał, gula w krtani przybrała masy. Zdawało mu się, że tkwi w potrzasku: duża, zwalista wnyka zaciskała się wokół ciała, powoli je miażdżąc.
Stres związał jelita w supeł; Koushi podkurczył nogi, gdy na jego podbródku odznaczył się ciepły pocałunek. Krew stężała, w głowie zaszumiało, a uszy bolały.
Nie potrafił przełykać.
– Suga-san.
Zamarł; wnet wszystko ucichło, znikło. Nie było gorąca palącego twarz, niechcianych drgań mięśni, kurczowego zaciskania powiek. Niepewnie otworzył oczy.
Tuż przed sobą widział spokojną twarz Kageyamy – obserwował go uważnie, roztropnie. Mimikę miał taką, jak zawsze podczas zwyczajowych spotkań. To przeraziło Koushiego jeszcze bardziej. Nie potrafił czytać z Tobio; nie wiedział, co w danej chwili myśli.
Nic nie wiedział. Nie czuł się z tym komfortowo.
W końcu postanowił nawiązać kontakt wzrokowy – odgonił wzbierane pod powiekami łzy, wyostrzył spojrzenie. Spod długich, czarnych rzęs obserwował ciemne, niemal granatowe oczy Kageyamy.
– Ja...
Tobio nie pozwolił mu skończyć: nieznacznie, powoli, żeby nie spłoszyć go bardziej, opadł na niego, zbliżając ich twarze. Owiał równomiernym oddechem skroń Sugawary, chowając nos między szarymi kosmykami. Ucałował obojczyk.
Koushi jęknął w zaskoczeniu.
Nie dowierzając własnej reakcji, szybko zakrył usta dłonią, czerwieniąc się ze wstydu. Gwałtownie odwrócił twarz w przeciwną stronę, równie szybko odczuwając na odkrytej szyi delikatne otarcia warg.
Kageyama hołubił powoli, z namaszczeniem nie omijając ani jednego kawałka drżącej skóry.
Sugawara nie umiał tego znieść – w obecnej chwili, w nacisku tego, co czuł, było to dla niego zbyt wiele.
– Kageyama, przestań.
Tobio usłuchał.
Koushi z zaskoczeniem znowu spojrzał mu w oczy; nie tego się spodziewał.
Nigdy dotąd niewypowiedziane słowa ciężko zawisły nad ich głowami, skraplając się w pełen mieszanych uczuć wzrok. Obaj nie rozmawiali ze sobą wiele – nie na temat tego, co kryją głęboko w sercu, we wszystkich ukradkowych gestach.
Sugawara nie miał pewności, nie wiedział albo nie chciał uwierzyć, że Kageyama może go kiedykolwiek naprawdę pokochać.
Przecież byli jeszcze młodzi, a ten czas powinni wykorzystać na popełnianie błędów, próbowanie nowych rzeczy, poznawanie świata lepiej, w praktyce.
Tobio nie mógł wyklarować swoich uczuć. Nie, to było niemożliwe. Nie na chwilę obecną, nie teraz. Nie z nim.
– Nie patrz na mnie w ten sposób – wymamrotał słabo, odchylając głowę na poduszce, którą się podpierał. Wygodny materac kanapy w obecnej chwili zaczął go nieprzyjemnie dźgać po plecach; wzdłuż kręgosłupa wyczuwał twarde sprężyny.
Dłonie Kageyamy były miękkie i ciepłe, jak reszta jego ciała. Poza lekkim wybrzuszeniem w spodniach.
Koushi potrząsnął głową, chcąc przeturlać się w stronę podłogi, byle dalej od tej irracjonalnej sytuacji.
Tobio mu nie pozwolił.
A później przez długi czas główny rozgrywający wolał nie odwiedzać swojego chłopaka, od kiedy pani Sugawara nakryła ich półnagich w salonie, krzycząc, że deprawują jej syna.

2 komentarze:

  1. Ostatnie zadanie – mistrzostwo xD
    Bardzo mi się podobało, szczególnie opisy. Są takie... wciągające, chyba mogę je tak określić :D No i zakochałam się we fragmencie o pocałunku w obojczyk. Cudowne <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnie zdanie to taka wisienka na torcie.
      Ach, lubię, kiedy moje opisy robią wrażenie, to naprawdę miłe uczucie. Oby wszystkie prace przedstawiały podobny poziom. A fragment z obojczykiem też uważam za jeden z lepszych.
      Dziękuję za komentarz. ♥

      Usuń

Szczerze dziękuję za nawet najkrótsze słowa :)

Szablon wykonała Sasame Ka z Panda Graphics