poniedziałek, 7 listopada 2016

Nigdy nie opuszczaj gardy

Fandom: Servamp
Pairing: bezpairingowy
Rodzaj: Fanfiction; oneshot; miniaturka
Gatunek: Fluff; komedia
______________________________

– Czy to na pewno dobry pomysł?
– No przecież już się zgodziłeś!
– Mhm. Niby tak, ale wciąż...
– Kupię ci tyle czipsów, ile będziesz chciał.
– Dobra, dawaj to. Nie odpowiadam za jakość.
– Jej!

Mahiru zmarszczył brwi. Słyszał głosy Sakuyi i Kuro zza drzwi, ale nie potrafił zrozumieć ich przekazu. Dziwiło go, że praktycznie stoją tuż przed łazienką, kiedy jeszcze z niej nie wyszedł. Powinni być w salonie i oglądać telewizję, zwłaszcza na wpółsenny Ash. Fakt, iż zwlókł cielsko z kanapy wydawał się nader podejrzany, lecz, cóż... Shirota nigdy nie należał do osób z wyostrzoną intuicją.
Dlatego, gdy wejście zostało gwałtownie otwarte, Mahiru nie był w stanie zrobić nic innego, jak odruchowo zakryć genitalia rolką papieru toaletowego, który akurat trzymał w dłoniach.
– Niespodzianka!! – wrzasnął Sakuya, nie zamierzając się patyczkować: pokonał próg pomieszczenia z wyskoku, lądując na kolanach przyjaciela i obejmując jego kark ramieniem. Wtem zza ściany wyłoniła się głowa Kuro, skryta za smartfonem Watanuki, a potem nastąpił odgłos robionych zdjęć.
Mahiru tak szybko, jak oblał się intensywnym rumieńcem zszokowania przemieszanego z wściekłością, poczuł na policzku soczystego całusa.
– Powiedzcie „pizza” – wymamrotał ledwo przytomny Kuro, kciukiem wykonując zaskakująco zwinne ruchy na dotykowym ekranie urządzenia.
Sakuya krzyknął wymagane słowo, przeciągając samogłoskę i wystawiając język, kiedy patrzył prosto w obiektyw.
– Co... – Mahiru powoli zaczął otrząsać się z szoku. – CO TU SIĘ, DO CHOLERY, DZIEJE?!
Odpowiedział mu zdławiony śmiech Watanuki oraz spacyfikowane miauknięcie Kuro.

Potem, gdy oba wampiry zbierały ciała z paneli podłogowych, licząc nowo wyrastające guzy na głowach, tupiący nerwowo w miejscu Shirota usuwał z pamięci telefonu zatrważającą ilość fotografii z sobą samym zajmującym klozet. I składał wieczystą przysięgę, że skoro świt zadzwoni do ślusarza, by zamontować porządny zamek w łazience.
A tych dewiantów nigdy więcej nie wpuści do mieszkania.
Sakuyi zwłaszcza.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

CREATED BY
MAYAKO
RENDERS: 1,2