poniedziałek, 20 marca 2017

Wygryziony uśmiech

Fandom: BTS
Pairing: Kim Taehyung/Jung Hoseok
Rodzaj: Fanfiction; oneshot; miniaturka
Gatunek: Angst; character study; psychologiczne
Uwagi: Nie trzeba znać zespołu, żeby zrozumiale zapoznać się z treścią pracy; budowa wiersza.
Inspiracja: klik
______________________________

Mówili mi J-Hope;
nie ma już nadziei.

Utopię cię w ramionach;
pij mi z obojczyków.

Myśli kołujące fontanną wspomnień
poparzyły ci gardło zwątpieniem.
Nigdy nie miałeś pewności,
co do ich realizmu.

Jesteś jak ptak pozbawiony skrzydeł,
wykrwawiający się na śmierć w śniegu.
Nie zaśpiewasz już dla mnie nigdy więcej,
cały martwy w zapchanym przełyku.

Gdzieś obaj popełniliśmy błąd.
Nie zdajesz sobie jeszcze sprawy z siły akcentu,
kruszącego opuszki u palców.
Nie myśl marzeniami;
utopisz nogi po kostki i nie wrócisz.

Wyżej, wyżej. Płoń.
Spal wszystkie troski, bądź sobą.
Ale zgub się w nadziei, że ktoś to zaakceptuje.
Ja na pewno nie.

Odejdź. Odejdź. ODEJDŹ.
Zabierz ze sobą pech i te wszystkie kłamstwa,
które wmawiałeś przyjaciołom.
Mój taniec nie uzdrawia.
Ciebie nie potrafił.

Taehyung, ty idioto.

Oddychaj jeszcze przez chwilę.
Po raz ostatni potrzebuję twojej woli,
żeby raz na zawsze zamknąć to za sobą.
Za nami.

Pozwól mi zabić,
bylebym sam mógł żyć. Ogarnięty spokojem.

Poradzę sobie z pustką rozsypaną wokół wszystkich szczątek.
Nie karzę ci podchodzić – i tak się nie doczołgasz.
Schowaj wygryziony do krwi uśmiech,
wątłe od zmęczenia ramiona.

Podupadłeś psychicznie.
Ja?

Jesteśmy równi;
nie myśl niewłaściwie,
lubię twój przerost i stawanie na palcach zawsze, kiedy mnie całujesz.
To nie tak, że nienawidzę wspólnych wspomnień.
Nie umiem uciec z pułapki zwanej pauzą.
Wstrzymałeś oddech. Ja razem z tobą.

Nazywali mnie J-Hope;
straciłem nadzieję.

Pozostało tylko imię,
które szeptałeś co wieczór z uwielbieniem.
Nazwisko też odrzuciłem.

Kiedy pozostawię to wszystko?
A wrócisz jeszcze?
Myślę, że znam odpowiedź,
dlatego nigdy jej sobie nie udzielę.

Wytańczyłem cały pot z myślą o tobie,
nie wróciłeś.
Zarapowałem każdą piosenkę, którą nuciłeś,
nie usłyszałem twojego śmiechu.

Pozwól się zabić, abym mógł żyć.
Ja?
Też udławiłem przełyk.

Nieważne.

Koło bezskrzydłego ptaka upadł ktoś jeszcze.
Ktoś, kogo każdy miał za szczęście.
Nie był nikim ważnym ani wartym zachodu,
nawet nie potrafił wytańczyć własnych pragnień.

Zapomniany zakopał się w śniegu.

A gdzie twój głos?
Jeszcze go nie straciłeś?

Zastanów się zanim odpowiesz.




Tak mi się zachciało pseudo-poezji, a vhope przypasował. Ech, muszę z nimi wreszcie jakiś fluff napisać, bo otp – należy im się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szczerze dziękuję za nawet najkrótsze słowa :)

Szablon wykonała Sasame Ka z Panda Graphics