poniedziałek, 3 lipca 2017

Proch po kościach

Fandom: Naruto
Pairing: Uchiha Sasuke/Haruno Sakura
Rodzaj: Fanfiction; oneshot
Gatunek: Angst; psycho!AU; character study
Ostrzeżenia: Kim jestem, żeby psuć wam zabawę. W sumie powinniście wiedzieć, czego można się ode mnie spodziewać.
Inspiracja: klik
______________________________

„niżej
niżej
niżej
ściskam nasze dłonie
zapadając w nieuniknione ramiona przeznaczenia;
postawiłeś się mu po raz kolejny?

Ile razy muszę jeszcze zmartwychwstać i umrzeć
żebyś zrozumiał

nigdy nie powinnam powstać”
rysopis-twarzy


I
Kiedyś pokochasz.
Tak mocno, że zabraknie ci tchu w płucach. Będziesz krzyczeć z gorąca i błagać o ciszę walącego bezlitośnie serca.
Zwątpisz. Padniesz na kolana błagając czas o chwilę cofnięcia, mogąc ustrzec się przed strzałą amora. Zapłaczesz, dławiąc trzewia bąblami połykanego powietrza. Nie mając pojęcia, otrzesz z rzęs krople szczęścia.
Imaginacje wspólnych chwil zaatakują umysł, a uśmiech adorowanej osoby, tak cudowny, tak twój, jedyny i tylko dla ciebie, wywoła potężne wymioty. Oblejesz ciało potem, nie umiejąc więcej egzystować pośród ludzi.
Zostaniesz paranoikiem z całą listą zamachów na twoje serce. I oczy; zdominuje cię barwa, której być może wcześniej nie dało się tolerować. Teraz w kolorze palącej miłości (urojenia) zostanie najcudowniejszą tonacją na świecie.
Zakłamiesz każdego nie wzbudzającym uwagi uśmiechem. Wyjąc co noc w poduszkę, nadejdą tygodnie oziębienia. Doskwierające zmęczenie psychiczne sprawi, że porzucisz sekretną adorację. Nie wiem, co zrobisz potem; zauroczysz się w kimś innym, odizolujesz od świata kompletnie, rzucisz w wir zabawy, może pracy.
Wiem jedno. To wróci silniejsze, zmiażdży ci żebra, jelita, wszystkie mięśnie. Zaczniesz zwijać ciało w konwulsjach, a wypchane usta uformują się w błaganie o pomoc, o przerwanie, śmierć, odwzajemnienie uczuć.
Jak żałosną istotą zostaniesz?
Miłość, kochanie.

Na stelażu wspomnień leżały pourywane dłonie od starej lalki; z wyżłobieniami, bruzdami na drewnianych paznokciach – przypominały o tragicznych finałach tych wszystkich historii, gdzie wystarczająco zdeterminowani ludzie wyrywali sobie serca, byle tylko zapomnieć.
To nie jest strasznie, nie boli. Musisz jedynie odpowiednio chwycić rogi.
A niewielu potrafi.
Po której stronie zawita twoje szczęście?
Bardzo mnie to ciekawi.
II
Powiedział mi raz; Diabeł.
Ale czy to był on, nie wiem.
III
Wiem jedno.
Przyszłaś.
IV
Och, śmierdzisz.
V
Ściany wydawały się być bliżej, kiedy rozmyślałam o twojej twarzy.
Jaki wyraz przybierzesz, gdy zapukam w drzwi?
Zapukam?
Desperacja sprawiła, że nie myślę o egoizmie, który ze mnie wycieka. Nie odpowiem za swoje czyny – powinnam, nie zrobię tego.
Twoje usta, te, które nigdy mnie nie dotknęły, wyżarły wszelkie hamulce.
Ciągle wspominam oczy wypalające wnętrzności. Działasz jak magnez, przywołujesz wspaniałe myśli, jednocześnie gnębiąc każdą komórkę.
Nigdy nie uplasujesz mnie na wyższym, bliższym miejscu? Przecież... przecież nawet Ino... Ona.
Wszystko ułożyło się dobrze, kiedy odpuściła. Chwyciłeś jej rękę. Odpuściła. Zaakceptowałeś nowego bliskiego. Odpuściła. Teraz zawsze odpowiadasz na zaczepki, które przed tobą ustawia. Odpuściła.
Ja. Nie. Czekaj.
To słowo, jego nie ma. Nie ma. Nie pozwolę. Nie. Chwila.
Czyje serce tak naprawdę krwawi? Moje demony wyżerają wszystko, co tylko są w stanie.
Ach, ty nie jesteś idealny. Nie? Jesteś? Idealny? Ech?
...
...
Gdy po kolejnej nieudanej próbie, po godzinnym warowaniu przy drzwiach na klatce schodowej, siedziałam pod ścianą i wąchałam sól własnych łez, przyszła.
Sakura.
Sakura.
Uśmiechała się, gdy jej kończyny zwisały z ciemności za fotelem. Śmiech wykrwawiał uszy.
Ta ręka żyła, moimi krzykami, krzykami rodziny, przyjaciół. Szukała twoich.
NIE CHCĘ PAJĄKÓW NA RĘKACH.
Sakura, Sakura nie patrz na mnie w ten sposób. Nie mam odwagi spojrzeć mu w oczy, przepraszam. Przepraszam. NIE WYCHODŹ Z CIENIA. Ja, przepraszam, wybacz, przepraszam.
Ach. Nie chcesz tego słuchać.
Za to też wybacz.
Czy on myśli o nas czasem? O tobie, Sakura? I o mnie, Sakurze?
Może chce nas (mnie) dotknąć. Może nawet przejechać dłonią po skórze, całej długości łokcia.
Myślę, i sama wzdłuż niego przejeżdżam. Bo to już nie moja ręka. To jego, jego ręka. I oddech na szyi. Nie twój. On tu siedzi, obok mnie.
Na kolanach. I patrzy. Bez wyrazu.
Nie nienawidzi, nie myśli. Zaspokajam się palcami, których mi użyczył. Niech użyczy na dłużej.
...
Sakura, twój oddech śmierdzi.
Tu nie ma ciepła, tak sądzę. Gdzie inni rzucili wszystko na jedną kartę i wygrali na co liczyli, ja nie mam nawet odwagi złożyć propozycji własnemu umysłowi.
Znam odpowiedź.
Nie funkcjonuję, bo ty mi każesz. Nie funkcjonuję też dla niego. Ni siebie.
Płaczę w wegetacji własnych wspomnień, gdy twoja dłoń chłonie ich zapach. Żyjesz. Tą kończyną, wszystkim. Jesteś.
A jego nie ma. Znowu.
Dotykałam się sama.
A on poruszał ustami w słowach, których nigdy nie wypowiedział.
Och, ciebie też tu nie ma.
Chyba.
VI
Kiedyś posiadałam stabilne psychicznie życie, lecz nie teraz. Jak wczoraj pamiętam uśmiechy dzielone z Ino. Odpuściła. Były warte więcej niż słowa wymienione z Naruto. Bo to ona jest bliżej.
Czego oczekuję od życia, nie wiem. Błąkam się w prawdzie, mijam korytarze własnego mieszkania i myślę, że ktoś nimi szedł chwilę wcześniej.
Sama. Nie jestem.
Głośne posapywanie dociera do ucha, kiedy wciskam głowę w poduszkę. Czyjeś pośladki naciskają na żebra, a późniejsze wycie – nie moje – zdziera tynk ze ścian.
Nie ma. Nikogo.
Jestem.
Sasuke-kun. Mam jedno życzenie. Kochany.
Spełnisz je, bo poproszę. Skuszę, jeśli uwierzysz. Uwierzysz. Uwierzysz?
Daj się dotknąć, chociaż raz. POTRZEBUJĘ POWIETRZA. Cenię każdy centymetr.
I jak będę ocierać pot z czoła, pozwól to poczuć. Wiesz, o czym mówię.
Gdy ona chucha mi w szyję, odór. Wokół rozsiewa odór. Nie masz pojęcia, tym lepiej.
A może to gwałtowniejszy przepływ krwi w żyłach sprawia jedynie wrażenie czyjegoś oddechu na skórze?
Strach. Nie-
Nie wiem.
VII
Jesteś.
VIII
KRZYCZĘ.
IX
Och, ustało.
X
Deszcz oblewa powieki. Stoję wsparta o barierkę balkonu.
Ach, znowu słyszę ulicę. Dźwięki klaksonów rozrywają uszy.
Nie ma krzyku.
XI
Jest. W mojej głowie. TAKI WIELKI, ŻE-
Nie? Mam? Gdzie? Uciec?
Ona żyje. Sakura. Sakura.
I uśmiecha się. Do mnie. Do siebie. Do niego.
Sasuke-kun.
XII
Potrzebowałam ciepła. Ciepło Naruto wystarczy.
XIII
Niech już stąd wyjdzie; nie potrzebuję zupy, świeżego prania i odgłosów z telewizora.
XIX
O nie, ma grymas na ustach. Sakura.
S-A-K-U-R-A.
XX
Ostrzegałam.
XXI
Znowu jestem sama.
XXII
Nie chcę być opustoszała. Tutaj, w sercu.
XXIII
Sasuke-kun.
XXIV
Przyprowadziła/m go.
XXV
Nie uśmiecha się. Ona. Ja. On.
XXVI
We troje.
Oddech dwojga. Dotyk jej.
Ach, nie, nie połyskuj ostrzem noża.
XXVII
To? Nie? Był? Nóż? Ech?
XXVIII
Umarła/m?
XXIX
Nie umarła/m.
XXX
Umarł on.
XXXI
W moich ramionach.
XXXII
Całował Diabła.
XXXIII
Nie umarł.
XXXIV
Nie całował.
XXXV
Znowu się uśmiecha.
IV
Och, śmierdzisz.
III
Wiem jedno.
Przyszłaś.




a macie.
napisałam jeszcze jedno, bo co tam. naszło mnie, więc skorzystałam. to jest nieco dłuższe i w formie stąd, bo jakoś w połowie wpadło mi do głowy, żeby obrać taki kierunek. całokształt wyszedł bardzo wdzięczny.

3 komentarze:

  1. Normalnie zzieleniałam, ale chyba z mojego nieogarnięcia, bo przeczytałam po publikacji jakoś a zapomniałam skomentować.

    Kurde, taki tekst chyba był mi potrzebny. Przeczytałam go drugi raz i jaki zachwyt mnie złapał. Bo po kolejnej lekturze doszukałam się nieco więcej rzeczy niż po pierwszej.

    Zaskakujesz mnie swoim SS jak mało kto. A ja tylko chce więcej i więcej

    Pozdrawiam ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezmiernie cieszą mnie te słowa, ślicznie dziękuję! Jestem szczęśliwa, że satysfakcjonuje Cię forma, w której o nich piszę.
      Mam nadzieję, iż Twój zachwyt pozostanie z nami na dłużej.

      Pozdrawiam również. <3

      Usuń
    2. Yup, na pewno pozostanie xD

      Usuń

Szczerze dziękuję za nawet najkrótsze słowa :)

Szablon wykonała Sasame Ka z Panda Graphics