sobota, 29 lipca 2017

Współpraca nas ocali

Fandom: Boku no Hero Academia (My Hero Academia)
Pairing: Todoroki Shouto/Bakugou Katsuki
Rodzaj: Fanfiction; miniaturka
Gatunek: Fluff
Inspiracja: klik
______________________________

– Jesteś wariatem.
Mocne uderzenie stopą w żebra sprawiło, że Todoroki wygiął się nieznacznie na materacu, zaskoczony siłą ciosu. Bakugou musiał poczuć wyjątkowe zirytowanie tą uwagą.
– Jeszcze chwila i wylądujesz na pierdolonym bruku – warknął blondyn, lecz ani na chwilę nie oderwał wzroku od rozświetlonego ekranu komórki, w której przeglądał najnowsze wiadomości ze świata.
Shouto tylko nieznacznie uniósł kąciki ust, bardziej przymknął powieki i wygodniej przylgnął do jego prawego boku, lekceważąc otrzymaną odpowiedź. Chwilę błądził wzrokiem wzdłuż sufitu, wychwytując nieznaczne rysy zużytej już farby, lecz wciąż przyjemnej w odbiorze dla oczu. Senna cisza na nowo wypełniła pomieszczenie i tylko co jakiś czas przerywało ją stukanie kciuka o telefon oraz odgłosy odpalonych aplikacji.
Nie pamiętał, kiedy dokładnie zaczął stawać na wycieraczce Katsukiego, skrobiąc w drzwi pokoju – przez pierwsze miesiące spędzał całe godziny studiując ciemną, drewnianą powłokę, a koledzy z klasy rzucali mu zdziwione-zmartwione spojrzenia, przechodząc korytarzem. Mimo wszystko nieugięta wytrwałość zaowocowała, bo Bakugou pewnego wieczoru w końcu wpuścił go do środka.
Nie rozmawiali, wcale. Najpierw ta cisza była dziwna, mocno niezręczna; jakikolwiek ich ruch wyglądał sztywnie, co aż wołało o pomstę do nieba. Potem wszystko przyszło naturalnie: wygładzili wgniecenia w swojej znajomości, czym niezmiernie się cieszył. Chociaż z trzeciego punktu widzenia relacja wyglądała jednostronnie, Katsuki również brał w niej udział. Obaj brali.
Blondyn na chwilę przerwał czytanie wieczornego dziennika z listą bohaterskich interwencji; głupkowaty uśmiech Todorokiego, który napotkał, nieznacznie podniósł mu ciśnienie. Zmarszczył brwi, a na czole uformowała się podłużna kreska, gdy wyginał usta w irytacji.
– I czego suszysz mordę – skomentował szorstko, ale nie zrzucił jego głowy ze swojego brzucha. – Kto tu niby jest wariatem? – dodał spokojniej, powracając do pierwotnego zajęcia.
Shouto tylko szerzej rozciągnął wargi (czując podobny spokój jedynie podczas cotygodniowych rozmów z matką), ale Katsuki nie był już w stanie tego zauważyć, kiedy odezwał się nadzwyczajnie beztroskim głosem:
– Najwyraźniej my obaj.




odespałam zarwane godziny, hoho :,D zaraz pójdę na śniadanie, bo umieram z głodu. w międzyczasie dokończyłam kolejne psycho!au z sasusaku, więc powinniście się go niedługo spodziewać~
na razie jednak dalej będę sypać todobaku, bo tak. XD ej, ale serio, dawno żadna para nie miała na mnie takiego impaktu, jak oni, this is crazy.

2 komentarze:

  1. Aż się zawstydzilam 🙃
    I jestem prawie pewna, że dostałam na twarzy wypieków.
    Ja pierdziele...
    Rozkoszni są 😊
    Buźka:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dfghjkhgfsdrfgthj nasze puchate kuleczki pełne angstu, którym trzeba dać mnóstwo fluffu ♥♥
      to zaszczyt, że Cię aż zawstydziłam, haha :D
      dziękuję za przeczytanie. ♥

      Usuń

CREATED BY
MAYAKO
RENDERS: 1,2