niedziela, 4 lutego 2018

Na wyłączność

Fandom: Boku no Hero Academia (My Hero Academia)
Pairing: Bakugou Katsuki/Todoroki Shouto
Rodzaj: Fanfiction; miniaturka
Gatunek: Fluff
Ostrzeżenia: nsfw
Uwagi: top!Bakugou
Inspiracja: klik
______________________________

Bakugou wyrobił zwyczaj trzymania dłoni w tylnej kieszeni spodni Todorokiego.
Zawsze, kiedy przechadzali się po mieście, nieważne jak bardzo zatłoczonym, lub po prostu spacerowali w opustoszałym parku późnymi wieczorami, Shouto przyłapywał partnera na tym akcie. Katsuki określiłby jego tyłek płaskim, niewyróżniającym się zbytnio na tle całej sylwetki; nie konkurował z innymi, nie nosił też miana atutu. Mimo wszystko dla niego stanowił pewien ulubiony fragment ciała swojego chłopaka. Zauważył to dopiero detalicznie, podczas wykonywania codziennych czynności, w zaciszu sypialni.
Naprawdę lubił klepać pośladki Todorokiego: obserwować ich marskość, szybkie powracanie do normalności, zawzięte falowanie. Odnajdywał w tym cholernie drapieżną seksowność, która samoistnie doprowadzała do szelmowskiego uśmieszku oraz błysku zadziorności w oczach. Ściskając jeden między palcami, początkowo zaskakiwał się napotykaną miękkością, później przywykając i nawet czując ogromne zadowolenie z ich struktury.
Tak, Katsuki zdecydowanie miał coś do czterech liter Shouto, choć nie wiedział dokładnie co. Może był to brudny odgłos wydawany za każdym razem, gdy bez wytchnienia brał go od tyłu, uderzając w nie podbrzuszem. A może te wszystkie niewdzięczne pozycje, rzucające się mu w oczy przy pochyleniach partnera, wylewających pot treningach, kiedy zaciskał mięśnie, jeszcze mocniej uwydatniając własne kształty.
Nie oponował jednak przeciwko delikatnemu smakowi tajemnicy okalającemu tę historię – zwłaszcza w chwilach doznawania przyjemności z posiadania Todorokiego między udami i jego wąskich, miękki ust na całej długości penisa.
Owe detale wychodziły z cienia niespodziewanie: chociażby nawyk łapania w pięść jedynie czerwonej połowy włosów oraz wulgarne przyspieszanie aktu.
Mówili o nim „piękny chłopiec”, Bakugou nie zaprzeczał.
Nie zaprzeczał, mając każdą część tylko dla siebie; pośpiesznie wślizgując rozgrzany język do gardła kochanka, wyczuwając resztki polanych karmelem deserów; wgniatając łokciami w rogi materaca.
Znacząc własną dominację ciemnofioletowymi malinkami, krwawymi ugryzieniami i zadrapaniami wokół bioder – płaskich zupełnie jak pośladki, do których miał taką słabość.
Dbając tylko o swoje ja, moje; warcząc nie oddam, wypierdalać, zabiję. Nikomu nie pozwalając doznać nawet najmniejszego skrawka, coraz bardziej zatracając się w tym smaku.
Smaku przelanej spermy, słodkiej śliny, pikantnych przypraw po ostatnim posiłku, słonych palców oraz niegazowanej wody. W tym zapachu.
Zapachu potu, czekolady z orzechami, mokrych włosów, niechlujnie wymieszanego oddechu, zużytych kondomów. W tej obecności.
Obecności zimnych rąk na rozgrzanej skórze, paznokci wbitych w plecy, głośnych skomleń przytłumionych poduszką, pocałunków wokół zaczerwienionych kostek. W tych odgłosach.
Odgłosach ścierającej się skóry, uginanych sprężyn kanapy, szumu aut zza uchylonego lufciku i nierównomiernego sapania tuż nad uchem. Zwłaszcza czuciu.
Czuciu po same koniuszki, w najmniejszych nerwach, między mięśniami niewykorzystywanymi na co dzień, pod drżącymi z wyczerpania dłońmi, nad przepoconym karkiem. Gdzieś na końcu języka Todoroki odnajdywał słaby posmak, którego nigdy wcześniej nie znał, przywdziewając mu nazwę nitrogliceryny. I wiedział, że wszystko było na swoim miejscu, kiedy szorstkie ręce partnera odnajdywały drogę do jego nóg, celebrując każdy moment.
Obaj wiedzieli, milcząc w ogłupieniu ciągle pamiętanego orgazmu. Nabierając hausty wilgotnego powietrza, tracąc chwilową władzę nad kończynami, leżeli w skopanej, przesiąkniętej doznaniami pościeli.
Nie myśleli; żadne wydarzenie nie zagrzewało cieplejszego miejsca w ich umysłach, gdy powoli odpływali ze zmęczenia, duchowo niemal bez ustanku stanowiąc jedną i tę samą osobę.
A bliskość ciał, na którą zawzięcie pozwalali, stanowiły potwierdzenie wszystkich dzierżonych przez serce uczuć.
I żadne nie powinnyście być razem, musisz przenieść swoje geny na potomstwo, to nieakceptowalne nie były w stanie ich rozdzielić.
Zwłaszcza kiedy zatwardziałe moje, spierdalajcie, rozłupię wam czaszki i wsadzę własne nogi w dupę posiadały moc sprawczą.
Bo jeśli Bakugou jasno zaznacza, że coś, ktoś, należy do niego, musisz posiadać w zanadrzu więcej niż lamerskie monologi o zerwaniu dla dobra ogółu.
„Odpuścić”? Pierdolisz jak potłuczony. Chyba nie widziałeś tego tyłka na własne oczy.




dawno nie było tej pary, praca natomiast jest stara i znalazłam ją całkowicie przypadkowo, grzebiąc w folderach, bo miałam wziąć się za zupełnie inny projekt z nimi, który dłubię już od dłuższego czasu. ale poprawiłam ten i macie!
trochę was przytrzymałam na todobakowym głodzie (siebie również, ups?), lecz osobiście uważam, że po takim poście miniaturka smakuje jeszcze lepiej, bo doprawiona jest wytęsknieniem, hehe.

2 komentarze:

  1. O jejciu, widzę ten pairing i od razu się jaram :))
    Wiesz jak poprawić człowiekowi dzień!
    Cudowne dzieło + tyłek Shouto. Czy czegoś więcej potrzeba?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. awww dziękuję!! (/≧ω\) ♥♥♥

      Usuń

CREATED BY
MAYAKO
RENDERS: 1,2